niedziela, 9 lipca 2017

Himalaya Herbals, Purifying Neem Mask

Himalaya Herbals jest firmą wywodzącą swe korzenie z Indii, a ich receptury opierają się na Ajurwedzie, a więc w ich produktach spodziewajcie się ziołowych kompozycji o intensywnych zapachach. Dziś przedstawię maskę do cery tłustej z Neem- Miodla Indyjska. Drzewo to jest znane nie tylko pod aspektem urody, ale i zdrowotnym, jak i odstraszającym owady. Liście Neem działają antyseptycznie zwalczając i łagodząc trądzik.


















Maseczka znajduję się w dość sporej tubie o pojemności 75ml. Zielono- biała szata graficzna oddaje wrażenie świeżości i czystości, została trafnie dobrana, bo właśnie tak działa produkt- orzeźwia i oczyszcza. Konsystencja maski jest zbita, gęsta, możemy zauważyć i niestety odczuć trochę drażniące drobinki, tutaj posiadaczki cery wrażliwej nie będą zadowolone. Ziemisty, lekko zielonkawy odcień masy i mocniejszy ziołowy zapach, również może nie przypaść do gustu wielu osobom, lecz mi to absolutnie nie przeszkadza, zwłaszcza, że bardzo często stosuję kosmetyki glinkowe, a błotna maseczka Neem takowe przypomina.


































Po nałożeniu na twarz produkt nieco szczypie, lecz to odczucie zanika. Kiedy ''błotko" na naszej buzi wciąż jest wilgotne daje efekt przyjemnego, lekkiego ochłodzenia. Z czasem maseczka całkowicie zastyga. Wyschnięty produkt tworzy ciężką do zmycia warstwę, dlatego w tym celu proponuję sięgnąć po gąbeczkę. Cera po zabiegu jest niesamowicie odświeżona, zmatowiona i oczyszczona. Zauważyłam, że skóra z każdym kolejnym użyciem jest gładsza i na długi czas nie mam problemu z nadprodukcją sebum. Maseczka dobrze radzi sobie z zaskórnikami i rozszerzonymi porami. Widocznie oddziałuje na stany zapalne- koi i łagodzi oraz pozbywa się z nich bakterii, co przyspiesza zanik wyprysku. Odkąd stosuję Neem Mask moja cera widocznie pojaśniała, efekt rozjaśnienia można zauważyć już po pierwszym użyciu.










































Skład: Aqua, Kaolin, Melia Azadirachta Leaf Extract, Propylene Glycol, Bentonite, Fuller's Earth, Curcuma Longa Root Extract, Fragrance, Sodium Methylparaben, Imidazolidinyl Urea, DMDM Hydantoin, Xanthan Gum, Sodium Propylparaben, Citric Acid, Disodium EDTA, Sodium Lauryl Sulfate



 Kaolin- absorbuje wilgoć i tłuszcz. Melia Azadirachta Leaf Extract ( wyciąg z liści Neem/ Miodli Indyjskiej)- działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, przeciwpasożytnicze, przeciwgrzybiczne, antywirusowe. Propylene Glycol- jest to alkohol wodorotlenkowy otrzymywany z ropy naftowej, rozpuszczalnik, utrzymuje wilgoć w kosmetyku, jednak może naruszać barierę ochronną skóry i uczulić (!) prawdę mówiąc byłabym zadowolona, gdyby Himalaya zamieniła ten składnik na bardziej przyjazny Caprylyl Glycol. Bentonite- kolejny składnik, którego bym się pozbyła, utrudnia oddychanie skórze, tworzy warunki beztlenowe, co w dłuższym stosowaniu prowadzi znów do trądziku i rozwoju bakterii. Fuller Earth- odtłuszcza, ściąga, oczyszcza, eliminuje toksyny i zanieczyszczenia, regeneruje, dostarcza minerałów, łagodnie złuszcza, wygładza, ujędrnia i rozjaśnia skórę. Curcuma Longa Root Extract ( ekstrakt z kurkumy)- działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, antyoksydacyjne. Sodium Methylparaben i Sodium Propylparaben- konserwanty, tutaj pojawia się kontrowersja na temat parabenów, więc z mojej strony powiem tylko, że ich unikam. Imidazolidinyl Urea- przeciwbakteryjny, przeciwgrzybiczy konserwant. DMDM Hydantoin- konserwant, który może uczulać i podrażnić skórę wrażliwą. Xanthan Gum- zagęszczacz kosmetyku, jest bezpieczny i rozpływa się nawet w zimnej wodzie. Citric Acid- złuszcza, usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę. Disodium EDTA- stabilizator i konserwant, należy uważać ponieważ wiąże ze sobą metale ciężkie i kolejna kontrowersja o działanie kancerogenne. Sodium Lauryl Sulfate ( SLS, SLES)- środek czyszczący brud na powierzchni skóry, niestety może naruszać barierę ochronną skóry i ją wysuszać, taka skóra staje się podatna na podrażnienia.









































Efekty stosowania maski są zadowalające, lecz patrząc na skład, który bym jednak nieco zmieniła, na pewno nie poleciłabym jej osobom z cerą wrażliwą i alergikom. Kobiety w ciąży również nie powinny stosować produktów z EDTA.








































Stosowałyście już produkty Himalaya Herbals? Jak u Was się sprawdziły?        








wtorek, 27 czerwca 2017

Swanicoco, Beer Bubble Pack & A.C Control Tea Tree Essence

Swanicoco jest koreańską firmą, która tworzy naturalne kosmetyki- YEAH! Uwielbiam naturę w każdej postaci haha.. Ze względu na moją problematyczną cerę testowałam Beer Bubble Pack, jest to produkt oczyszczający pory z ekstraktem z piwa oraz esencję kontrolującą nadmierne wydzielanie sebum z ekstraktem z drzewa herbacianego ( ten składnik jest mi bliski, zazwyczaj stosowałam kilka kropli olejku herbacianego w wieczornej pielęgnacji, który działa bakteriobójczo i skutecznie walczy z trądzikiem).












































Beer Bubble Pack
Maseczka zamknięta jest w solidnej plastikowej butelce o pojemności 100g, przypominającej kształtem butelkę piwa zakończoną pompką. Posiada gęstą, żelową konsystencję o lekko żółtawym odcieniu, lecz w kontakcie z powietrzem zamienia się w delikatną piankę. Produkt ma lekko wyczuwalny zapach piwa i jest wydajny- po ponad miesiącu regularnego stosowania nie dobiłam nawet do połowy opakowania. Piwny żel aplikujemy na oczyszczoną skórę twarzy- musimy go szybko rozsmarować, ponieważ oxyguje zaraz po wyciśnięciu z buteleczki. Po około 5-10 minutach ( zależnie od preferencji) wyglądamy jak Śnieżny Potwór. Przed zmyciem produktu zwilżonymi dłońmi wykonuję delikatny masaż.











































Zadanie Beer Bubble Pack to dogłębne oczyszczenie cery, wygładzenie powierzchni skóry i regulacja produkcji sebum. Moja cera pokochała ten produkt! Najbardziej ucieszyłam się widząc zmniejszone pory i brak zaskórników. Skóra przestała się nadmiernie przetłuszczać i nie zauważyłam ani jednego nowego wyprysku. Cera pojaśniała, stała się gładsza i milsza w dotyku. Makijaż następnego dnia wygląda o niebo lepiej i to bez użycia żadnych baz. Pory są dokładnie oczyszczone bez nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia i podrażnienia. Jednakże posiadaczki suchej skóry powinny pomyśleć o dodatkowym nawilżeniu podczas stosowania Beer Bubble Pack, gdyż przeznaczony jest do bardzo tłustej cery.














































Skład: Water, Methyl Perfluoroisobutyl Ether, Lauryl Glucoside, Disodium Laureth, Sulfosuccinate, Glycerin, Acrylates Copolymer, Disodium Cocoamphodiacetate, Lauramidopropyl Betaine, PEG- 120 Methyl Glucose Dioleate,Sodium Chloride, Arginine, Betaine, 1,2-Hexanediol, Butylene Glycol, Allantoin, Illicium Verum (Anise) Fruit Extract, Humulus Lupulus (Hops) Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Disodium EDTA, Caramel


Glycerin, Beataine, Arginine, Allantoin- nawilżają, Allantoin dodatkowo działa przeciwzapalnie i przeciwalergicznie. Humulus Lupus Extract- przeciwzapalny, zmiękczający skórę i ściagający, Scutellaria Baicalensis Root Extract- nawilża, ściaga i działa przeciwzapalnie, Wszystkie składniki są bezpieczne dla skóry.



A. C Control Tea Tree Essence

Esencja znajduję się w transparentnej, chromowanej, plastikowej ampułce o pojemności 30ml. Zakrętka posiada wbudowaną pipetę, natomiast w otworze buteleczki znajduję się dodatkowa obwódka, która zapobiega utracie produktu i ewentualnym zabrudzeniu opakowania- bardzo higieniczne, tutaj ogromny plus za pomysł. 
Konsystencja, zapach i barwa do złudzenia przypominają po prostu wodę. Bezbarwny i bezwonny płyn, który wchłania się natychmiastowo.

































Tea Tree Essence nie ściąga skóry i skutecznie zapobiega powstawaniu wyprysków, oprócz działania antybakteryjnego i zmniejszenia nadprodukcji łoju, świetnie ją nawadnia, rozjaśnia i powoduje lepsze wchłanianie kolejno nakładanych kosmetyków pielęgnacyjnych. Cera wygląda świeżo i promiennie.














































Skład: Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Water, Hydrolyzed Algin, Zinc Sulfate, 1,2-Hexanediol, Biosaccharide Gum-1, Butylene Glycol, Methyl Gluceth-20, Centella Asiatica Extract, Hippophae Rhamnoides Extract, Sodium Hyaluronate, Paeonia Suffruticosa Root Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Allantoin, Trehalose, Cellulose Gum.


W składzie znajdziemy 90% wyciągu z liści drzewa herbacianego, który walczy z trądzikiem i utrzymuje czystą skórę bez jej wysuszenia. Hydrolizowane algi/ Siarczan Cynku (Hydrolyzed Algin, Zinc Sulfate)- nawilżają, wygładzają i oczyszczają. Trehaloza (Trehalose)- dogłębnie nawilża głębsze warstwy skóry. Ekstrakt z rokitnika zwyczajnego (Hippophae Rhamnoides Extract)- odżywia i rozświetla. Ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej (Centella Asiatica Extract)- nawilża, odżywia, regeneruję i wzmacnia skórę. Kwas Hialuronowy (Sodium Hyaluronate)- nawilża. Ekstrakt z korzenia Peonii (Peonia Suffruitcosa Root Extract)- głęboko regeneruję, łagodzi. 
 








































Oba kosmetyki to bomba pod względem działania jak i składu. Swanicoco na pewno powinno znaleźć się na półkach każdej kobiety- ja z pewnością sięgnę po ich produkty bez obaw o jakieś nieczyste zagrania! Marka godna podziwu, daję im najwyższą punktacje. 
Stosowałyście już ich kosmetyki? 

piątek, 9 czerwca 2017

Avene Eau Thermale Cleanance- żel oczyszczający do skóry tłustej z niedoskonałościami

 Cleanancne jest linią pielęgnacyjną skierowaną do osób borykających się z trądzikiem w każdym stadium, bez ograniczeń wiekowych ( jak wiemy trądzik to problem nie tylko nastolatków!), ze skłonnością do alergii skórnych. Testowałam żel oczyszczający do twarzy i ciała, którego zadaniem jest delikatne oczyszczenie, zmatowienie i ukojenie podrażnień. Produkt jednak dał mi nieco więcej niż to co producent obiecał, bardzo mnie to zaskoczyło! Jeżeli również od lat walczycie z niedoskonałościami cery, zapraszam do dalszej lektury.

Żel umieszczony jest w transparentnej, plastikowej butelce z ciekawą zakrętką- aby go otworzyć i zamknąć musimy ją tylko przekręcić kolejno w prawo lub lewo. Nakrętka posiada mały otwór, który pozwala na kontrolowanie dozy produktu jaką chcemy użyć. Jednocześnie jest to higieniczne i pomysłowe rozwiązanie.  Obecnie na rynku żel dostaniemy w pojemności 300ml ( 200ml+ 100ml gratis),. Niesamowicie wydajny, więc wystarcza na długi czas. 


Sam żel jest średniej gęstości, ale odrobiną produktu umyjemy całą buzię. Po wymieszaniu z wodą tworzy delikatną, lekką piankę, którą łatwo zmyć. Posiada morski kolor, jak i morski zapach- świeży i nienachalny. 


Żel Cleanance tak mi się spodobał, że poszłam o krok dalej stosując go nie tylko do skóry twarzy i ciała, ale i do oczyszczania mojego przetłuszczającego się skalpu. Oto jak zadziałał na poszczególne partie skóry:

TWARZ: Zanim zaczęłam stosować ten żel, moja cera szalała bardziej niż zazwyczaj- produkcja sebum na najwyższym poziomie i nagły wysyp stanów zapalnych na całej twarzy, zwłaszcza na brodzie. Nie mam pojęcia czym było to spowodowane, podejrzewam, że przyczyniły się do tego moje aktualne leki. Już po pierwszym zastosowaniu zauważyłam zmiany! Ranki zaczęły się goić, pory widocznie się zmniejszyły, a nadprodukcja sebum została zatrzymana. Produkt dogłębnie oczyszcza pory i łagodzi podrażnienia. Nie zapycha i nie wysusza cery. Po umyciu buzia jest zmatowiona, gładka i odświeżona. Żel oprócz wyleczenia ranek i pozbycia się istniejących pryszczy, całkowicie zahamował powstawanie nowych stanów zapalnych. Mało tego skutecznie zwalcza również zaskórników!

CIAŁO: Codziennie, przez cały rok borykam się z wysypkami i bardzo częstym świądem skóry na całym ciele, jak i ranami. Lista uczuleń jest długa, dlatego nie będę jej teraz wymieniać. Co mnie ucieszyło- żel złagodził wysypki, niektóre nawet zniknęły. Ze skóry poznikały krostki, zaczerwienienia i ranki, a świąd znacznie się zmniejszył. Wcześniej stosowałam wiele produktów do mycia ciała, które miały na celu zatrzymanie uczucia okropnie swędzącej skóry, niestety efekty wcale mnie nie zadowoliły w przeciwieństwie do Cleanance! Na pewno ten produkt zagości u mnie na długi czas.

SKÓRA GŁOWY: Włosy myję zazwyczaj każdego dnia (skupiając się głównie na skalpie). Żel stosowałam tylko na skórę głowy, do drugiego mycia (do pierwszego mycia używałam normalnego szamponu). Na początku nie było specjalnych efektów, po pewnym czasie jednak zauważyłam, że włosy u nasady już tak szybko się nie przetłuszczają i mogę je myć co drugi dzień. Stały się również uniesione i jak w przypadku skóry całego ciała, swędzenie pokazuję się tylko sporadycznie.




Skład: Avene Thermal Spring Water (Avene Aqua), Water (Aqua), Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Zinc Coceth Sulfate, Polysorbate 20, Sodium Cocoamphoacetate, Ceteareth-60 Myristyl Glycol, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Disodium Edta, Fragrance (Parfum), Glyceryl Laurate, Green 5 (Cl 61570),  Lauric Acid, Sodium Benzoate, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Sodium Methyl Isethionate, Yellow 5 (Ci 19140), Zinc Gluconate.

Nietrudno zauważyć, że woda termalna Avene, która wygładza, łagodzi i koi skórę, znajduję się na pierwszym miejscu w składzie. Znajdziemy również Zinc Gluconate działający przeciwzapalnie oraz Monolaurin ( Glyceryl Laurate) regulujący nadmierne wydzielanie sebum. Produkt nie zawiera parabenów i mydła. 


Absolutnie mogę z czystym sumieniem polecić żel Cleanance od Avene osobom ze skórą alergiczną, wrażliwą, tłustą z trądzikiem jak i cerą mieszaną. Zjawiskowo oczyszcza skórę z sebum i brudów nagromadzonych w ciągu dnia. Najlepszy żel jaki miałam okazję przetestować. Tak efektowne rezultaty sprawiły, że jestem niesamowicie zaciekawiona działaniem całej serii Cleanance!



Na koniec chciałabym podzielić się z Wami krótką opinią mojej siostry (cera mieszana, łuszczyca) i brata (cera mieszana, zapchane pory, sporadycznie występujące stany zapalne), którzy również stosują ten żel.

" Jestem zadowolona z działania. Martwy naskórek znika tak szybko jak się pojawia! Pory są oczyszczone, mocno czerwone podrażnienia zanikły, a na twarzy ani jednego pryszcza. Świetny żel!"
~ Maja



" Jedynymi kosmetykami do twarzy jakie używam są pianki/ żele do mycia i łagodzący balsam po goleniu. Moim największym problemem są zaskórniki- pory zapychają się na całej buzi, lecz najgorzej na nosie. Błękitny żel rozjaśnił moją cerę, zmniejszył błyszczenie i z dnia na dzień zaskórniki znikały. Teraz czuję się bardziej pewny siebie."
~ Cezary


Jeżeli stosowaliście ten żel koniecznie podzielcie się ze mną swoją opinią w komentarzach!

czwartek, 7 kwietnia 2016

Różowo mi.. czyli Skin79 Super Plus Beblesh Balm Triple Functions Hot Pink


Selamat Pagi!
Wszechobecny szał na azjatycką pielęgnację rośnie w oczach. Co za tym idzie- mamy coraz większy wybór co do firm ich rozpowszechniających. Jest jednak firma, która pomimo nagłego ''rzutu'' do Polski azjatyków ( w większości koreańskich marek kosmetycznych) utrzymuję się na podium, a ich znakiem rozpoznawczym jest głównie.. kolorowa seria kremów BB! I słusznie, ich BB zasługują na uwagę. O jakiej kampanii mówię? Już chyba wszyscy wiedzą- Skin79 <3 Dziś nieco opowiem o mini wersji kremu Hot Pink.


Mini, elastyczna tubka zawiera 7g kremu BB i jest zakończona plastikową nakrętką. Z łatwością można wydobyć produkt bez obawy o zabrudzenie siebie czy toaletki. Piękny nasycony odcień różu przyciąga mnie jak magnez i wprawia w dobry humor, ale obecnie czyham na zieleń :p  Mini wersja jest raczej na ''poprawki'' w ciągu dnia. Idealna do torebki.



Krem można zaliczyć do bezzapachowych, nie zrozumcie mnie źle, moim zdaniem wszystko ma swój zapach, ale ten BB posiada tak delikatną woń, że tylko naprawdę wrażliwe nosy ją wyczują. Gęsta konsystencja może przestraszyć osoby z tłustą cerą i tym samym odwieść od zaaplikowania- co by było kolosalnym błędem! Zbita masa jest tutaj atutem i koniec końców na buzi jest niewyczuwalna. Nieco szarawy odcień beżu jaki posiada Hot Pink ratuję osoby, które mają problem z nakładaniem podkładów. Nie uzyskamy ''efektu maski'' nawet jeśli zaaplikujemy zbyt dużo produktu na twarz. Kolor może być zbyt ciemny dla bladolicych (w tym ja), ale po mocnym zblendowaniu w dolnej części szczęki, wygląda przyzwoicie ( dla zainteresowanych jaśniejsze odcienie z tęczowej serii bebików to ORANGE i GREEN).





Jest krycie, jest moc! Krem ukrywa wszelakie blizny, depigmentację, cienie pod oczami jak i trądzik. Wygładza pory jak za machnięciem magicznej różdżki. Długo utrzymuję się na twarzy w nienaruszonym stanie. SPF 30 ochrania nas przed pogłębianiem się istniejących już przebarwień jak i przeciwdziała powstawaniu nowym. Zachowuję balans pomiędzy nawilżeniem, a przetłuszczeniem- dlatego bardzo go lubię! Cera tłusta również wymaga nawilżenia. Kiedy zadbamy o odpowiednie nawilżenie, skóra odwdzięczy się mniejszym przetłuszczaniem. Efekt końcowy jest nieco ''dewy'', bardzo naturalny. Buzia jest wygładzona, krem sprytnie osłania twarz i jednocześnie nieustannie ją pielęgnuję.





Kochani uroczy mini krem warto zakupić na przetestowanie przed zakupem pełnej wersji ( 40g). Wtedy nie będzie wątpliwości czy dany odcień jest odpowiedni dla waszej tonacji skóry. Niezależnie, który kolor pokochacie.. uzyskacie przepiękny, naturalny blask- bo właśnie takie są kremy BB :)
Ps. A ja wciąż rozmyślam nad GREEN @_@ chcę, chcę i to bardzo! Miałyście zieloną wersję? Czy jest odpowiednia dla anemicznie bladych osób?