czwartek, 7 kwietnia 2016

Różowo mi.. czyli Skin79 Super Plus Beblesh Balm Triple Functions Hot Pink


Selamat Pagi!
Wszechobecny szał na azjatycką pielęgnację rośnie w oczach. Co za tym idzie- mamy coraz większy wybór co do firm ich rozpowszechniających. Jest jednak firma, która pomimo nagłego ''rzutu'' do Polski azjatyków ( w większości koreańskich marek kosmetycznych) utrzymuję się na podium, a ich znakiem rozpoznawczym jest głównie.. kolorowa seria kremów BB! I słusznie, ich BB zasługują na uwagę. O jakiej kampanii mówię? Już chyba wszyscy wiedzą- Skin79 <3 Dziś nieco opowiem o mini wersji kremu Hot Pink.


Mini, elastyczna tubka zawiera 7g kremu BB i jest zakończona plastikową nakrętką. Z łatwością można wydobyć produkt bez obawy o zabrudzenie siebie czy toaletki. Piękny nasycony odcień różu przyciąga mnie jak magnez i wprawia w dobry humor, ale obecnie czyham na zieleń :p  Mini wersja jest raczej na ''poprawki'' w ciągu dnia. Idealna do torebki.



Krem można zaliczyć do bezzapachowych, nie zrozumcie mnie źle, moim zdaniem wszystko ma swój zapach, ale ten BB posiada tak delikatną woń, że tylko naprawdę wrażliwe nosy ją wyczują. Gęsta konsystencja może przestraszyć osoby z tłustą cerą i tym samym odwieść od zaaplikowania- co by było kolosalnym błędem! Zbita masa jest tutaj atutem i koniec końców na buzi jest niewyczuwalna. Nieco szarawy odcień beżu jaki posiada Hot Pink ratuję osoby, które mają problem z nakładaniem podkładów. Nie uzyskamy ''efektu maski'' nawet jeśli zaaplikujemy zbyt dużo produktu na twarz. Kolor może być zbyt ciemny dla bladolicych (w tym ja), ale po mocnym zblendowaniu w dolnej części szczęki, wygląda przyzwoicie ( dla zainteresowanych jaśniejsze odcienie z tęczowej serii bebików to ORANGE i GREEN).





Jest krycie, jest moc! Krem ukrywa wszelakie blizny, depigmentację, cienie pod oczami jak i trądzik. Wygładza pory jak za machnięciem magicznej różdżki. Długo utrzymuję się na twarzy w nienaruszonym stanie. SPF 30 ochrania nas przed pogłębianiem się istniejących już przebarwień jak i przeciwdziała powstawaniu nowym. Zachowuję balans pomiędzy nawilżeniem, a przetłuszczeniem- dlatego bardzo go lubię! Cera tłusta również wymaga nawilżenia. Kiedy zadbamy o odpowiednie nawilżenie, skóra odwdzięczy się mniejszym przetłuszczaniem. Efekt końcowy jest nieco ''dewy'', bardzo naturalny. Buzia jest wygładzona, krem sprytnie osłania twarz i jednocześnie nieustannie ją pielęgnuję.





Kochani uroczy mini krem warto zakupić na przetestowanie przed zakupem pełnej wersji ( 40g). Wtedy nie będzie wątpliwości czy dany odcień jest odpowiedni dla waszej tonacji skóry. Niezależnie, który kolor pokochacie.. uzyskacie przepiękny, naturalny blask- bo właśnie takie są kremy BB :)
Ps. A ja wciąż rozmyślam nad GREEN @_@ chcę, chcę i to bardzo! Miałyście zieloną wersję? Czy jest odpowiednia dla anemicznie bladych osób?


środa, 24 lutego 2016

Tony Moly- Egg Pore Tightening Pack, jajeczna maseczka w walce z rozszerzonymi porami



Helloo ~ ;)
Tłusta cera dość często ( jak nie zawsze :p) ma problem z rozszerzonymi porami ( głównie w okolicach nosa, czyli centrum twarzy..). Z pomocą przychodzą produkty zmniejszające pory- dzięki Bogu, że takowe powstały! :)) Dziś chciałabym przedstawić Wam maseczkę z białkiem jajka i ekstraktem z kamelii.


Tony Moly Egg Pore Tightening Pack
posiada urocze opakowanie w kształcie jajka- po wykończeniu produktu można je wykorzystać jako małą doniczkę i zasadzić ziółko ;) Jajko jest zrobione z grubszego plastiku i odkręca się je w połowie wysokości ( ok., prawie w połowie :p). W środku produkt jest dodatkowo zabezpieczony gumowym, żółtym wieczkiem.




Zapach przy pierwszym otwarciu jest trochę mdły i lekko alkoholowy, lecz przy kolejnych użyciach całkowicie znika. Pasta posiada żółtawo-brązowy kolor. Maseczka jest bardzoooo gęsta, lekko galaretowata- przez co ciężko wydobyć ją palcami, byłoby idealnie, gdyby dołączona została jakaś szpatułka ( tak treściwe produkty lubią wciskać się pod paznokcie ;p). Mazidło nakładamy na oczyszczoną skórę i pozostawiamy na 15 minut ( dłużej nie polecam, ponieważ szybko zastyga ze względu na zawartość glinki). Po tym czasie pasta całkowicie wyschnie i z łatwością możemy spłukać ją ciepłą wodą. Osobiście nakładam ją na całą twarz, nie tylko na nos i okolice.




Efekty są super. Cera jest dużo lepiej oczyszczona ( dogłębnie!), rozjaśniona i co najważniejsze.. o dziwo, nie przesusza skóry, nie podrażnia, nie zauważyłam też nowych stanów zapalnych. Pory faktycznie obkurczają się, lecz nie jest to spektakularny efekt. Nastąpiła również redukcja wytwarzanego sebum i wygładzenie naskórka. Obietnice producenta zostały spełnione- pod względem działania kosmetyku nie mam czego się przyczepić. Znajdziemy wiele dobrych składników takich jak: białko jajka, ekstrakt z kwiatu Kamelii, keratyna, Bentonit i Kaolin (komponenty gliniane) i Selemix AN, który jest ekspertem w wygładzaniu i pielęgnacji skóry problematycznej ( ogranicza wydzielanie sebum i chroni przed zanieczyszczeniami).
Cóż mogę powiedzieć.. cera jest gładka jak u niemowlaka i o to chodzi ;) 





A tak prezentuję się cała ''jajeczna'' seria :))



INCI: Water, Butylene  Glycol, Bentonite, Zea Mays (Corn) Starch, Glycerin, Kaolin, Alcohol Denat, PVP, Acrylates Copolymer, Sodium Hyaluronate, Titanium Dioxide, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Xanthan Gum, Potassium Alginate, Cellulose Gum, Lecithin, Creatine, TEA-Cocoyl  Glutamate, Ceramide 3, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglutamic Acid, Saccharide Isomerate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Lysine, Histidine, Arginine, Threonine, Valine, Tryptophan, Retinol, Ascorbic Acid, Methionine, Isoleucine, Leucine, Phenylalanine, Collagen, Biotin, Polysorbate 20, Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Copper Gluconate, Copper Tripeptide-1, Acetyl Hexapeptide-8, Palmitoyl Pentapeptide-4, Panthenol, Niacinamide, Sea Water, Alcohol, Tocopheryl Acetate, Glycine Soja (Soybean) sprout Extract, Magnolia Kobus Bark Extract, Camellia Japonica Flower Extract, Egg Yolk Extract, Propylene Glycol, Arctium Lappa Root Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, Humulus Lupulus (Hops) Extract, Hypericum Perforatum Flower/Leaf/Stem Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Saponaria Officinalis Leaf/Root Extract, 
Triclosan, Triethanolamine,  Disodium EDTA, Chlorphenesin, Methylparaben, Phenoxyethanol, Fragrance, CI 77491, CI 77492.
alcohol, perfume, triclosan i preservatives- mogą przeszkadzać, więc należy o tym wspomnieć. To chyba jedyny minus w tym produkcie ( oprócz braku szpatułki haha.. wiem, czepiam się szczegółu :p).


Ps. Ktoś zna anime One Piece? ;D Warte zobaczenia, choć ma niezliczoną ilość odcinków ( i dalej powstają nowe!). Jestem pod wrażeniem twórcy, niesamowite ileż można mieć pomysłów :) UWAGA! Uzależnia ;DD


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Maseczkę można zakupić np. TU


poniedziałek, 15 lutego 2016

MIZON, ślimakowe serum i krem


 Jeśli to czytasz- witaj,
Jeśli nie czytasz- żegnaj!

Nie da się ukryć, że od jakiegoś czasu azjatyckie ślimaczki robią furorę na polskim rynku. Moje pierwsze zetknięcie z mucyną ( właśnie ten składnik jest ukryty w śluzie ślimaka) miało miejsce ponad rok temu, kiedy to zamówiłam Mizon Black Snail All In One Cream. Zaprawdę dostałam szoku, kiedy po zaaplikowaniu tego kremu na twarzy wysypało mnie jak nigdy! :p Spokojnie.. jest to naturalna reakcja- cera przechodzi ''detoksację'', po tej początkowej fazie będziemy cieszyć się zdrową, jędrną i gładką cerą! Takie samooczyszczanie skóry może wystąpić w przypadku cer problematycznych/ tłustych/ mieszanych. Kolejno sięgałam po inne firmy i produkty ze śluzem ślimaka, lecz ostatecznie powróciłam do Mizon'owych. Dlaczego? Po nich widzę naprawdę spore zmiany w kondycji skóry i to po krótkim czasie stosowania. Dlatego chciałabym dziś opisać ampułki i krem, które obecnie stosuję i nie żałuję :P  Panie i Panowie przed Wami moje kochane ślimaki <3






Mizon, Snail Repair Intensive Ampule ( 80% śluzu ślimaka)

Serum umieszczone jest w ciemno brązowej, szklanej buteleczce z pipetą. Plusem jest też denko, które posiada dużo większą średnicę niż przeciętne buteleczki tego typu- nie da się ukryć jestem dość fajtłapowatą osobą, a szerokie dno zmniejsza ryzyko przypadkowego przewrócenia pojemniczka :p
Zaskoczyła mnie gęsta i śluzowata konsystencja. Produkt posiada lekko żółtą barwę i jest bezzapachowy ( przy pierwszym otworzeniu troszkę wyczuwalny jest zapach alkoholu, lecz przy kolejnych użyciach nic już nie czuć). Ślimakowy fluid jest bardzo wydajny i nie mam pojęcia kiedy go zużyje @_@





80% mucyny musi dać się we znaki :) koi i zmniejsza zaczerwienienia, przyspiesza gojenie ran, detoksuję, zwęża pory i  wygładza zmarszczki, wspomaga leczenie trądziku jak i zmniejsza widoczność blizn potrądzikowych. Ampułkę wklepuję każdego wieczoru, po czym nakładam krem ( produkt całkowicie się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy). Na efekty nie czekałam długo. Serum wygoiło mi ranki powstałe w wyniku trądziku ( obecnie cera jest czysta! Bez ani jednego stanu zapalnego). Po dłuższym stosowaniu zauważyć można działanie na depigmentację- niechciane plamki na twarzy znacznie jaśnieją. Pory faktycznie są zmniejszone, ale wydaję mi się, że krem w tej sytuacji daję lepszy efekt. Największą zaletą jest działanie odmładzające! Cera stała się tak elastyczna, że już mi zmarszczki niestraszne! :D Wzmocnienie i odżywienie jakiego szukałam.





Godnym uwagi jest skład, który zawiera różnorodne ekstrakty roślinne, witaminy, kwas hialuronowy, pantenol i adenozynę. Nie zawiera parabenów, barwników i zapachów!

INCI: Snail Secretion Filtrate, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Glycerin, Alcohol, Panthenol, Glycereth-26, Punica Granatum Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Extract, Carbomer, Triethanolamine, Trehalose, Copper Tripeptide-1, Human Ogliopeptide-1, Palmitoyl Pentapeptide-4, Cornus Officinalis Fruit Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Caprylyl Glyocol, Ethylhexylglycerin, Tropolone, Sodium Polyacrylate, Adenosine, Coptis Japonica Extract, Disodium EDTA






Mizon, All In One Snail Repair Cream ( 92% śluzu ślimaka)

Kremik, który posiadam jest w tubce, lecz kupić go można w słoiczku. Tutaj tak samo jak w przypadku serum konsystencja jest nieco śluzowata, śliska i nie wyczujemy żadnej woni. Biały krem szybko się wchłania i pozostawia skórę zmatowioną i wygładzoną, ale potrzebne jest dodatkowe nawilżenie- zwłaszcza jeśli jest się posiadaczką cery suchej.













Stosując krem największą różnicę zauważyłam w porach- znacznie zwężone i nie zapychają się tak jak przedtem. Dzięki sporej ilości składników aktywnych cera staję się gładka i ujędrniona, nie zmienia faktu, że dalej brakuję mi konkretnego nawilżenia. Produkt nie podrażnia i nie wzmaga stanów zapalnych, jednak nie zauważyłam, aby zmniejszył już istniejące krostki. Myślę, że jest bardziej produktem podtrzymującym dobry stan cery.

INCI: Snail Secretion Filtrate, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Hydrogenated Vegetable Oil, Dimethicone, Triethanolamine, Carbomer, Butylene Glycol, PEG/PPG-17/6 Coploymer, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Sodium Polyacrylate, Caprylyl Glyocol, Ethylhexylglycerin, Tropolone, Adenosine, Sodium Hyaluronate, Portulaca Oleracea Extract, Betula Platyphylla Japonica Juice, Arnica Montana Flower Extract, Artemesia Absinthium Extract, Achillea Millefolium Extract, Gentiana Lutea Root Extract, Alcohol, Camellia Sinesis Leaf Extract, Centella Asiatica Extract, Copper Tripeptide-1, Human Ogliopeptide-1, Propylene Glycol, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Beta-glucan, Palmitoyl Pentapeptide-4, Disodium EDTA




Oba produkty są jak zastrzyk młodości, dlatego warto mieć choć jedno ślimakowe mazidło. Moim zdaniem nie są to kosmetyki typowo pielęgnacyjne, a raczej wpisałabym je do kategorii leczniczej. Mimo mocnej regeneracji, wzmocnienia i odżywienia, musimy dodatkowo nawilżać cerę. Najlepiej sprawdza się jako kolejny produkt włączony do pielęgnacji, niżeli zamiennik danego kosmetyku.
Dla kogo polecam ślimakowe produkty? Pozytywne działanie zauważalne jest u każdego typu cery, ale w szczególności sprawdza się przy cerach dojrzałych i bardzo tłustych. Na pewno warto stosować takie kosmetyki podczas leczenia farmaceutycznego trądziku, co wspomoże działanie leków.




Na koniec chciałabym poinformować, że zaczęłam współpracę z  RubiShop. Mam nadzieję, że dzięki temu będę mogła jeszcze bardziej przybliżyć Wam sekrety azjatyckiego piękna :)

~~~~~~~~~~~~~~
Te jak i inne ślimakowe kosmetyki można nabyć na mizon-polska.pl ( aktualnie trwa promocja na niektóre ślimaki)


niedziela, 17 stycznia 2016

RevitaLash- mascara and primer


Witajcie Kochane!
Zazwyczaj budzę się z oczami jak na obrazku powyżej :p dosłownie! Rzęs też nie widać, kiedy nie mam na nich maskary..... nie zawsze tak było, po prostu tak samo jak włosy zaczęły się ''wykruszać'' na tle zdrowotnym. Dlatego bez mascary ani rusz do ludzi, aby zawału nie dostali widząc zmorę taką jak ja U_U" wybór produktu do rzęs jest bardzo ciężki w mojej sytuacji- mascara nie może uczulać (mam do tego tendencję), nie może być ciężka (te wszystkie wodoodporne i dające efekt ''sztucznych rzęs'' powodują u mnie jeszcze większą ich utratę), szczoteczka nie może być gumowa/ plastikowa- czy z czego je tam wyrabiają (takie są za ostre i często podrażniają mechanicznie skórę oczu). Trafiła w moje szponki mascara i primer od RevitaLash- polubiłam, ale nie pokochałam.. 




Volumizing Primer
Niebieski podkład do rzęs ma na celu pogłębić kolor oczu, odżywić, wygładzić, pogrubić rzęsy i przedłużyć trwałość mascary. Chroni rzęsy przed łamaniem! Brzmi fantastycznie jak dla mnie :)
Szczoteczka jest z miękkiego, krótkiego włosia. Niebieska kolorystyka fluidu jest ciekawa, ponieważ faktycznie wizualnie może pogłębić kolor. W malarstwie unika się czerni, zamiast tego stosuję się ''Błękitu Paryskiego''- jest to bardzo ciemny, morski kolor. Nadaję on cienia i głębi. Jeżeli na ten primer nałożymy czarną mascarę, ale tak, aby były ''prześwity'' niebieskiego- mogę się zgodzić z opisem producenta. Natomiast pokrywając rzęsy dokładnie czarną maskarą.. nie widzę żadnej różnicy we wzmocnieniu koloru tuszu czy podkreśleniu koloru oczu. Efekt wizualny będzie taki sam i bez niebieskiej bazy. Konsystencja jest jedwabista, wygładza powierzchnię włosków co kolosalnie wypływa na zmniejszenie wypadania rzęs. YES! Nie zauważyłam nawet jednej rzęski na poliku w ciągu dnia czy podczas zmywania makijażu! Przedłuża trwałość mascary, przez cały czas rzęsy wyglądają nienagannie! Obejdzie się bez poprawek. Mały minus jest taki, że może powodować sklejenie rzęs ( zależnie od tego, kto jak nakłada primer/mascarę.. to sprawa techniczna ;p)


Mascara Raven
Receptura tuszu i specjalnie zaprojektowana do  niego szczoteczka mają pogrubić i wydłużyć rzęsy.
Szczoteczka tak jak w przypadku podkładu, jest z miękkiego włosia. Tusz nie skleja i nie pozostawia na włoskach żadnych drobinek. Ładnie wydłuża i pogrubia, ale jest to delikatny efekt! Dla osób, które spodziewają się mega grubych rzęs nie będą zadowolone. Mascara jest bardzo lekka, za to ogromny plus- nie obciąża nawet zaaplikowana bez fluidu. Po całym dniu na oku nie zauważyłam, aby jakkolwiek osypywała/ skruszała się na polikach. Z łatwością możemy dokonać demakijażu i przy tym nie stracimy włosków.  


Jestem zadowolona z obu produktów. Dają uczucie lekkości, jednocześnie ładnie podkreślając oczy. Nie uczulają i nie podrażniają, a mascarę możemy stosować bez primer'a. Niestety.. ceny są wysokie. Niebieski podkład kosztuję 90zł, a tusz 110zł ( w cenach regularnych). Moim zdaniem takie same efekty można uzyskać i tańszymi produktami. Najbardziej spodobało mi się to, że produkty są absolutnie delikatne i nie tracę rzęs.


Ciekawią mnie ich produkty wzmagające wzrost rzęs, ponieważ nie znalazłam jeszcze żadnego serum do rzęs, które by mnie nie uczulało/podrażniało. Skoro primer i mascara Revitalash dobrze się przyjęły to może będzie i tak z serum. Tylko czy jest wart ceny..? Nie wiem, może któraś z Pań stosowała ich produkty wzmacniające? Jak się sprawdziły?


czwartek, 7 stycznia 2016

IT'S SKIN- Macaron Lip Balm i Mini BeBe Hand Cream Banila Cotton


Zestaw idealny do torebki każdej kobiety.. to krem do rąk i balsam do ust. Oba produkty zawsze się przydają ( zwłaszcza w mroźniejsze czy wietrzne dni). Do obszernej torebki nie jest problemem wrzucić tubkę kremu, gorzej jeśli wolimy mniejsze torebeczki.. z pomocą przychodzą nam MINI produkty, a do tego w przesłodkiej szacie.. :) zapraszam do zapoznania się z KAWAII kosmetykami It's Skin, które możemy nabyć w Beautikon.


 


Macaron Lip Balm 
Jest to seria balsamów do ust regenerująco-odżywczych, która zamknięta jest w odkręcanym pojemniczku o kształcie ciasteczka tzw. macaroon. Wydany jest w 4 wersjach kolorystycznych, które kolejno odpowiadają nucie zapachowej: żółty- zapach ananasowy, zielony- zapach zielonego jabłka, fioletowy- winogrona i różowy- truskawkowy. Mój balsamik jest ananasowy, słodko-cukrowy zapach wyczuć można już przy lekkim uchyleniu wieczka :p konsystencja jest podobna do wazeliny, tylko w odcieniu intensywnie żółtym.
Taki Macaron'ik ma za zadanie nawilżać, koić, chronić i przywrócić miękkość naszym ustom. Dzielnie wykonuję wszystkie zadania. Moje usta nie są spierzchnięte, nie są podrażnione. Balsam nie klei się i długo pozostaję na swoim miejscu (nawet do 6h)- nie straszne mu picie. Nie nadaję ustom żadnej barwy, ani też mocnego ''gloss'u". Efekt wizualny jest bardziej naturalny i daję wrażenie zdrowych zadbanych ust, jakby były tak pielęgnowane od zawsze :p  Bardzo często mam problem z suchością warg, więc mogę potwierdzić, iż naprawdę koi- ulga jest natychmiastowa. Wygładzenie i miękkość jaką przynosi ze sobą regularne stosowanie tego produktu, nie znika wraz ze starciem balsamu z warg. Oznacza to, że świetnie radzi sobie z regeneracją naskórka i równie dobrze przeciwdziała utracie wilgoci. Zawiera między innymi witaminy takie jak A, C i E oraz inne cenne składniki (masło kakaowe, Shea itd.). Trzeba zaznaczyć, że jest niesamowicie wydajny.. aplikuję go kilka razy w ciągu dnia, codziennie ( i wącham, bo zapach jest śliczny :p), a produkt wciąż jakby dopiero co otworzony.
Jestem zadowolona z tej serii, bardzo chciałabym wypróbować truskawkowy macaronik- przyciąga mnie uroczy różowy kolor, choć fioletowy równie ciekawy ;) po wykończeniu balsamu.. pudełeczko można wykorzystać na zapakowanie prezentu w postaci biżuterii, jest urocze i na pewno zaskoczy ;)





Mini Bebe Hand Cream Banila Cotton
30ml aksamitnego kremu zamkniętego w małej, słodkiej tubie z rozkoszną grafiką, która wygląda jak.. lody z automatu :) W skład tej serii wchodzą trzy warianty mini kremu do rąk: Banila Cotton, Fresh Lime i Cherry Blossom. W moich szponach znalazła się wersja najbardziej klasyczna, czyli z wyciągiem z bawełny. Lekka kremowa konsystencja i zapach czysto bawełniany przywodzi na myśl dzieciństwo :) jak można się domyślić produkt ma nawilżać.
Moje dłonie bardzo często posiadają łuszczącą się skórę, wysypkę, zaczerwienienia i niestety ranki ze względu na alergię. Krem mnie nie uczulił, a skóra po wsmarowaniu jest wygładzona. Natomiast w miejscach, w których najsilniej ukazuję się alergia pod postacią ekstremalnie szorstkiej skóry- nadal wyczuć mogę niemiły zadarty naskórek. Oczywiście alergia to alergia, krem spisuję się jak należy i przynosi ulgę w takiej sytuacji. Dłonie są odżywione, nawodnione, wygładzone, a naskórek uelastyczniony. Produkt szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Mała zawartość kremu jest plusem- można wszędzie go zabrać, ale i minusem- wydajność to nie jego mocna strona.






Macaron'ikowy balsam do ust spisał się świetnie i z chęcią sięgnę po jego inne wersje. Mini kremik.. oczywiście, że u mnie zawita- tylko w innej wersji zapachowej :) jest bardzo przydatny podczas podróży i zmieści się nawet w najmniejszej torebkowej kieszonce. Mnie w tym roku czeka kilka podróży, więc jestem na TAK. Interesuję mnie teraz seria Cookie&Hand Cream Strawberry, zgaduję, że ciężko będzie oderwać nos od dłoni po zaaplikowaniu ciasteczkowego kremu z nutą truskawki hahah.. coś dla mnie! ;D


Kochane, przyznać się, która skusiła się na piękne opakowania azjatyckich kosmetyków?
Ja ciągle się na tym łapię xD ale nie żałuję! :)